O obrotach monet ziemskich

Bezdyskusyjną miłością Mikołaja Kopernika była astronomia. Wydaje się, że interesował się nią od początku swojej edukacji, jeszcze za czasów toruńskich. I tak przede wszystkim został zapamiętany – jako astronom, który zatrzymał Słońce i poruszył Ziemię.

Życie przyciągało go jednak do spraw ziemskich. Mikołaj Kopernik urodził się w 1473 roku w Toruniu. Jako syn kupca, studiujący w Krakowie, Bolonii, Padwie i Ferrarze, znający Rzym i tamtejsze problemy monetarne, pełniący liczne funkcje administracyjne w kapitule we Fromborku (m.in. kontrolera gospodarki i dóbr wspólnych kapituły, kontrolera rachunków, administratora dóbr wspólnych i kanclerza) oraz organizując budowę pierwszych wodociągów we Fromborku, poznawał różne rodzaje monet i ich funkcjonowanie w obiegu[i].

A sprawa nie była prosta… W Polsce płacono wówczas czerwonym złotym (zwanym też polskim florenem), który dzielono na 30 groszy, a każdy grosz na 18 denarów, czyli oboli. Na 1 grzywnę składały się 4 wiadrunki  (fertony), a na każdy wiadrunek potrzeba było 6 szkojców, które z kolei dzielono na 2 grosze lub 4 półgroszki. Grosze i półgroszki miały różną wartość w zależności od tego, kiedy zostały wybite. Co do zasady: im starsze, tym bardziej wartościowe. I tak, 29 groszy z czasów Zygmunta Starego było warte 30 groszy z czasów Jana Olbrachta; równowartością 30 groszy zygmuntowskich było 35 lub 36 groszy świdnickich; 5 groszy polskich miało wartość taką samą co 4 grosze litewskie. W Prusach funkcjonowały grzywny polskie, dzielone na 48 groszy, i chełmińskie (czyli pruskie), dzielone na 20 groszy. Z kolei grosz to 3 szelągi (czyli solidy), a szeląg to 6 denarów[ii].

W dodatku niektóre mennice, w szczególności krzyżackie, fałszowały monety, przetapiając stare na nowe i obniżając w nich zawartość złota lub srebra. Taki „spodlony pieniądz” negatywnie oddziaływał na handel i wprowadzał chaos w rozliczeniach i gospodarce. Podejmowane przez władze interwencje, mające powstrzymać psucie monety i pogłębiający się chaos gospodarczy, przyniosły niewielki i mało znaczący skutek. Potrzeba reformy pieniądza stała się konieczna. O przygotowanie teoretycznych podstaw do jej wprowadzenia zwrócono się do doktora prawa kanonicznego Mikołaja Kopernika, który podjął się tego niełatwego zadania.

W ówczesnych czasach problemy monetarne rozpatrywano wedle dwóch koncepcji: nominalistycznej (o wartości pieniądza decyduje stempel władzy wprowadzającej monetę do obiegu) i substancjonalnej, czyli metalistycznej (o wartości pieniądza decyduje zawartość kruszcu). W miarę rozwoju handlu okazywało się, że nominalna wartość wybita przez władcę, nieadekwatna do zawartości kruszcu metalu szlachetnego (często specjalnie przez władcę obniżanej), zupełnie się nie sprawdza. Jedynie pieniądz o stałej i obiektywnej wartości mógł być dobrym środkiem płatniczym i przyczynić się do rozwoju gospodarki towarowo-pieniężnej.

Mikołaj Kopernik napisał kilka rozpraw o tematyce monetarnej. Pisał oczywiście po łacinie, a polskie przekłady znamy jako: Rozmyślania (1517), Sposób bicia monety, znany także jako Traktat o monecie (1519), O szacunku monety (1522) oraz O sposobie bicia monety (1528). Swoją koncepcję reformy monetarnej przedstawił w 1522 roku na zjeździe stanów pruskich. Choć –  co do zasady –  jego propozycje zostały przyjęte, to jednak nie doczekały się realizacji. Dlaczego? Z powodu sprzeczności interesów. O ile dla miast i kupców projekt Kopernika, pisany w duchu metalistycznej koncepcji pieniądza, był korzystny, to dla króla Zygmunta Starego bardziej atrakcyjna była koncepcja reformy opierającej się na podejściu nominalistycznym. Taka właśnie, alternatywna do kopernikańskiej, reforma została opracowana przez królewskiego sekretarza i zarządcę mennic Ludwika Decjusza.

Pomimo tego, że propozycja Mikołaja Kopernika nie została wdrożona, to dzięki obserwacji życia gospodarczego i wnikliwemu studiowaniu problemu powstał pierwszy nowożytny traktat monetarny, zawierający systematyczne i rzeczowe rozważania na temat pieniądza monetarnego oraz logiczne wnioski o sposobie jego funkcjonowania w gospodarce. Traktat rozpoczyna się podkreśleniem znaczenia pieniądza w państwie, a „spodlenie monety” postawione jest na równi z niezgodą, śmiertelnością i niepłodnością ziemi jako klęski, na skutek których upadają królestwa[iii]. Monetą jest znaczone publiczną pieczęcią srebro i złoto, którymi płaci się ceny rzeczy „kupnych i sprzedażnych”. Jako powszechna miara wartości moneta sama w sobie powinna mieć wartość stałą i niezmienną. Psucie monety, poprzez zastępowanie srebra i złota miedzią, odbija się niekorzystnie na handlu, rzemiośle i stanie państwa. Nikt przecież nie chce sprzedawać swoich towarów, szczególnie zagranicznych, za „spodlone monety” miedziane. Wartościowe monety, zawierające srebro i złoto, znikną z obiegu gospodarczego, część z nich pozostanie za granicą, a inne będą zatrzymane jako oszczędności.

W taki oto sposób Kopernik sformułował prawo ekonomiczne, na długo zanim powstała ekonomia jako nauka. Prawo to mówi, że w przypadku dwuwalutowości (wielowalutowości) pieniądz postrzegany jako gorszy wypiera pieniądz postrzegany jako lepszy z obrotu gospodarczego.

Od tamtych czasów minęło 500 lat. Czy prawo Kopernika dziś też działa? Choć wiele jest opinii ekonomistów, którzy twierdzą, że nie zostało ono „nigdy podane w wątpliwość”, a wręcz jest „najbardziej prawdziwym i fundamentalnym prawem ekonomiki pieniądza”, to dyskusje na jego temat cały czas trwają wśród bardzo poważnych naukowców[iv]. Biorąc zaś pod uwagę codzienne nasze doświadczenia z pieniądzem, można stwierdzić, że działa ono z całą pewnością.

Bo choć obecnie posługujemy się banknotami i bilonem, a nie monetami (czyli pieniądzem posiadającym określoną zawartość kruszcu), to możemy wskazać pewne cechy „lepszości” jednego pieniądza względem drugiego. Ot, choćby dwie waluty: polski złoty i euro. Albo dolar i frank szwajcarski. Czy też funt brytyjski i jen japoński. Bądź sól i bursztyn – jako przykład pieniędzy towarowych. Z każdej takiej pary możemy wybrać ten pieniądz, który postrzegamy jako lepszy, bo lepiej spełnia jakąś funkcję – na przykład tezauryzacji. Jeśli tak właśnie będą myśleć wszyscy w gospodarce, to ten lepszy pieniądz pozostawią w portfelach, sejfach i depozytach, a za nabywane towary będą płacić pieniądzem gorszym. A więc, pieniądz lepszy zostanie wyparty z obiegu przez pieniądz gorszy.

Do tych samych wniosków doszedł brytyjski poddany królowej Elżbiety I, Thomas Gresham, ale opublikował je 30 lat później niż Mikołaj Kopernik. Wydaje się, że nie znali oni wzajemnie swoich prac. A więc, doszli do tych samych konkluzji oddzielnie i samodzielnie, jako aktywni uczestnicy życia gospodarczego. Co ciekawe, już 200 lat wcześniej podobne rozważania prowadził Mikołaj z Oresme. Jednak w jego przypadku podstawą analiz była religia i etyka chrześcijańska, które doprowadziły go do stwierdzenia, że fałszowanie pieniędzy jest grzechem, który należy potępić.

Wracając do Kopernika – sformułował on także zasady, którymi należy się kierować w celu naprawy monety. Jednym z ważniejszych był postulat ustanowienia tylko jednej mennicy, która miałaby prawo bić monety obowiązujące w całym kraju. Należało także wycofać monety stare i zastąpić je nowymi, ustalić stałą zawartość kruszcu oraz strzec się nadmiaru pieniądza[v].

Czy ten ostatni postulat nie wydaje się być szczególnie aktualny także w naszych czasach?

Bożena HORBACZEWSKA 

________________________________________________________________________________________

[i] Kopernik M., O obrotach ciał niebieskich, Jirafa Roja, 2009; Wstęp – P. Kitrasiewicz.

[ii] Rybka E., Rybka P., Kopernik. Człowiek i myśl, Wiedza Powszechna, 1972

[iii] Kopernik M., O obrotach ciał niebieskich i inne pisma, Arcydzieła Wielkich Myślicieli, DeAgostini Polska Sp. Z o.o., Ediciones Altaya Polska Sp. Z o.o., Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, 2001.

[iv] Boruszewski J., Nowak-Posadzy K., Prawo Kopernika-Greshama: rekonstrukcja metodologiczna, Ekonomista 2018 nr 5.

[v] Wyczański A. (red. nauk.), Mikołaj Kopernik. Dzieła wszystkie, Instytut Historii Nauki Polskiej Akademii Nauk, Kancelaria Sejmu, Warszaw, 2007.