Gdzie schować dane IoT?

Internet rzeczy generuje gargantuiczne ilości danych. W 2020 roku 21 mld punktów końcowych ma być podłączonych do Sieci.

Chociaż tylko niewielka część danych z nich pochodzących będzie zbierana, analizowana i magazynowana, to i tak będzie ich ogromnie dużo. Aby nimi zarządzać, mieć do nich dostęp, bezpiecznie je przechowywać i niezawodnie z nich korzystać – nieodzowne stają się cyfrowe pamięci masowe. Do obsługi operacji realizowanych w ramach ekosystemu IoT potrzebne są szybkie, pojemne, skalowalne i bezpieczne systemy storage’owe. Usprawnienie funkcjonowania IoT wymaga też wsparcia chmury i technologii kontenerów.

Niewątpliwie internet rzeczy stwarza ogromne możliwości biznesowe. W 2022 r. rynek IoT (Internet of Things) ma osiągnąć wartość 14,4 biliona dolarów, szacuje firma Cisco. Ciesząc się z tego ogromnego potencjału, nie wolno zapominać o tym, że trzeba będzie gdzieś przechowywać i zarządzać wszystkimi danymi pochodzącymi z blisko 25 mld urządzeń IoT podłączonych do Sieci do 2020 r. (estymacja firmy Planet Technology), które będą generować ponad 1,6 mld terabajtów danych (szacunki ABI Research).

Szybki rozwój aplikacji IoT powoduje, że przedsiębiorstwa poszukują platform i usług, które umożliwią im zarządzanie i analizowanie w czasie rzeczywistym zdarzeń oraz strumieni danych pochodzących z różnych źródeł (czujniki środowiskowe, medyczne urządzenia monitorujące, urządzenia domowe i przemysłowe itp.).

Jakiego storage’u (i gdzie) potrzebuje internet rzeczy?

Pomimo takich atrybutów chmury, jak elastyczność, bezpieczeństwo i możliwość długoterminowego przechowywania danych, to nie jest to jedyne ważne miejsce do składowania zasobów. Urządzenia brzegowe będą potrzebować lokalnych pamięci masowych zarówno do zbierania ogromnej ilości danych z czujników IoT, jak i do obsługi analiz w czasie rzeczywistym.

Jako przykład weźmy wolumen danych generowanych przy zastosowaniu IoT w transporcie. Szacuje się, że każdy autonomiczny samochód jeżdżący po drogach do 2020 roku może generować 2 petabajty danych rocznie, a jeden samolot – 40 TB dziennie!

IIoT – Industrial Internet of Things

Nie ma takiej możliwości, żeby wszystkie dane generowane przez samochody i samoloty były przenoszone do chmury w czasie rzeczywistym. Nawet przy pełnej dostępności i wszechobecności sieci 5G, ich przepustowość może okazać się niewystarczająca, aby obsługiwać tego rodzaju natężenie transmisji danych w czasie rzeczywistym. W rezultacie podłączone do Sieci samochody i samoloty muszą wykorzystywać swoje pokładowe, lokalne pamięci masowe do zbierania i zapisywania danych w pamięci podręcznej, aby następnie przenieść je do chmury już za pośrednictwem szerokopasmowych sieci.

Przewiduje się, że fabryki będą średnio „produkować” 1 PB danych dziennie; inteligentne budynki – 250 GB danych dziennie. Inteligentne systemy pomiarowe mogą generować więcej niż 3 eksabajty danych rocznie. Teoretycznie w każdym z tych przypadków możliwe jest przenoszenie danych IoT do chmury w trybie zbliżonym do czasu rzeczywistego, przy założeniu, że systemy te mają połączenia z szybkimi sieciami.

Czy zatem chmura jest najlepszym miejscem do przechowywania wszystkich danych IoT?

Odpowiedź na to pytanie nie jest taka prosta: nie zawsze i nie w każdym przypadku. Z jednej strony chmura jest elastyczna i ogólnie dostępna. Zawiera również narzędzia analityczne, które mogą pomóc w odkrywaniu tajemnic ukrytych głęboko w dużych zbiorach danych. Z drugiej strony, w chmurze nie można przeprowadzać analiz danych w czasie rzeczywistym. Czas potrzebny na dotarcie do chmury sprawia, że dane stają „historyczne”. A informacje dostarczane w czasie rzeczywistym mają kluczowe znaczenie dla szybkiego i skutecznego reagowania. Jeśli czujnik wykryje nieprawidłowości w działaniu urządzenia czy podzespołu, konieczne jest natychmiastowe przekazanie informacji o usterce.

Ponieważ istnieje wiele sytuacji (zwłaszcza krytycznych dla zdrowia i życia) wymagających natychmiastowej reakcji, analizy analityczne w czasie rzeczywistym mogą wówczas być przeprowadzane na brzegu chmury lub „mgły” (fog – określenie Cisco). Mogą to być bramy, systemy agregacji i inne. Samochody i samoloty mogą obecnie być wyposażane w systemy do analiz i reagowania w czasie rzeczywistym na mechaniczne, środowiskowe lub sytuacyjne alerty.

Niestety, wobec rozwoju platform IoT, nie zawsze łatwo rozstrzygnąć, które dane będą ważne. Jak na przykład w przypadku zapisu kamer umieszczonych na ruchliwych ulicach, robiących setki i tysiące zdjęć. Choć przeważająca większość zarejestrowanych materiałów może nigdy zostać nie wykorzystana, to kilka pojedynczych klatek może być krytyczne dla wyjaśnienia przyczyn wypadku drogowego lub stanowić dowód złamania przepisów.

Więcej na blogu It-filolog.pl 

Poprzedni artykułRosną obroty na aukcjach sztuki
Następny artykułRewolucja we wnioskach 500+
Od 1994 r. pracuje w wydawnictwach branżowych poświęconych technologiom informatycznym i telekomunikacyjnym (IDG Poland: 1994-2012). Od 2015 roku prowadzi bloga B2B branży teleinformatycznej it-filolog.pl - Konwergencja IT, biznesu i ...humanistyki. Jego nazwa, założenia i zawartość wynikają wprost z “backgroundu” wydawniczo-filologicznego (wydawnictwo Ossolineum: 1988-1994) oraz ponad 20-letniego funkcjonowania przez autora w rolach: redaktora, autora tekstów i tłumacza w pismach i serwisach internetowych poświęconych technologiom teleinformatycznym. W latach 2003-2008 redaktor naczelny miesięcznika „Networld”. Obecnie współpracuje jako autor i redaktor z kilkoma pismami i serwisami ICT.